11/21/2009

zaczynam od nowa

witam po dlugiej przerwie.
bloga będę nadal prowadzic,mimo że z digartem skonczylam raz na zawsze. nie odpowiadal mi ten portal, a zreszta nie ma co sie nad tym dluzej rozwodzic.
nad kontynuowaniem pisania tutaj wahałam sie i to bardzo, biorac pod uwage moja nieudolnosc w przelewaniu mysli na papier, jak i checi do pisania, ktore nie przychodza czesto. o czasie nawet nie wspomnę, bo wciaz zadaje sobie pytanie, czemu doba trwa tylko 24 godziny. ;P
po przeanalizowaniu istoty bloga,wracam. w koncu blog stworzony jest do pisania kiedy sie chce, czyz nie? to nie dziennik , nie wymaga regularnosci. ale koncząc tą dygresję...

Opowiem co tam sie dzialo u mnie przez ten miesiac... rzecz najistotniejsza - niedawno nabylam nowy aparat, fuji s9600, ktory daje mi niesamowite mozliwosci,jesli chodzi o fotografowanie. byl to, mozna rzec-owoc mojego jakze dlugiego oszczedzania kazdego grosza;). ale warto było odmawiac sobie wielu przyjemnosci i czekac, czekac, aby w koncu miec to upragnione od dawna cacuszko. Poza tym bylam zmuszona do kupna ze względu na kiepski stan mojej poprzedniej cyfrowki,ktora swoje lata miała. muszę przyznac sie, ze idzie mi coraz lepiej, zdjęcia wychodzą całkiem fajne, funkcje mam opanowane mniej wiecej.
dlatego jutro jade na dlugo wyczekiwany plener jesienny, wraz z moja grupą fotograficzna. byl zaplanowany juz dawno, niestety ciagle zdarzaly sie jakies nieoczekiwane sytuacje,ktore niestety nie pozwalaly,aby się odbył. na szczescie jutrzejszy termin jest zaklepany na 99,99%, ale nie chce zapeszyc, wiec milcze juz na ten temat. jestem niesamowicie podekscytowana tym, ze wreszcie pojade na jakies 'porzadne focenie', jak to mówi Piotrek... bo jakos do tej pory, mimo nieubłagalnej checi, nie mialam czasu zbyt fotografować, co nie znaczy, ze nic nie sfociłam. jednak to na razie takie tam gniocisze, więc wolę nie pokazywać. (mojego bloga ogląda pan Piothr ;)).
takze sprezam sie z lekcjami , bo dzien jutrzejszy zawalony, w dobrym tego slowa znaczeniu ...
poza tym...
czytam Anioły i Demony, ksiazke,ktora na mojej polce pojawiła sie jakies dobre kilka miesiecy temu, a do ktorej zajrzałam dopiero wczoraj;
mignela mi sie podczas sprzatania,schowana gdzies w rogu za slownikiem polsko-niemieckim. i zaluje, bo juz na dobre zdązyłam sie wciagnac. o dziwo, pozyczylam ja od znajomej, ktora najwidoczniej o niej zapomniala, a raczej takie rzeczy jej sie nie zdarzaja. widac - musialam ja przeczytac, predzej czy pozniej. ; )
w szkole coraz gorzej, o dziwo z przedmiotow ktore daże niezwykła sympatia.
kończę juz,
do zobaczenia:)
uu , sie rozpisałam, to nie w moim stylu ; D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

przeszłość